czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 12.

[Niall Horan]
Obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Zacząłem szukać go pod poduszką, słysząc jak robi się coraz głośniejszy. W końcu znalazłem go, spojrzałem na wyświetlacz. Trzecia w nocy, a ona do mnie dzwoni. Westchnąłem i odebrałem.
- Halo?- powiedziałem nie poznając swojego głosu.
- Przepraszam, że cię obudziłam- mruknęła cicho do słuchawki.
- Coś się stało Danielle?
- Ja tak dłużej nie mogę. Przepraszam Niall, ale to nie jest dla nas dobre- mówiła.
Odetchnąłem, przetarłem dłonią oczy i czułem jak na moich ustach pojawia się uśmiech. Matt, działa cuda, a ona do niego legnie jak ćma do ognia, muszę temu facetowi podziękować.
- Też tak sądzę, to nigdy nie powinno się stać, jesteś moją przyjaciółką, nie chce tego niszczyć- szepnąłem.
- Czyli zgoda? Nic się między nami nie zmieni, nadal jesteśmy przyjaciółmi?- spytała.
- Jasne Lani. Tak jakby ostatni tydzień nie istniał- zaśmiałem się.
- Dziękuję Niall. Dobranoc.
- Słodkich snów Danielle.
Odłożyłem telefon i z powrotem próbowałem udać się w ramiona Morfeusza. Niestety na marne. Nie byłem już śpiący. Wstałem i ruszyłem na dół. Nie będę bezczynnie leżał w łóżku. W kuchni paliło się światło. Wszedłem tam i zobaczyłem siedzącą na blacie Lucy, z butelką wody. Uśmiechnęła się do mnie.
- Znowu nie śpisz?- spytałem, a ona przytaknęła.
Głupie pytanie Horan, skoro tu jest, to raczej wiadomo, że ni śpi.
- A ty? Czemu nie śpisz?- zapytała.
Zdziwiłem się, wczoraj, jeszcze nie interesowało ją to czy śpię, czy nie. I był obojętna na wszystko co się wokół mnie działo.
- Rozmawiałem z Danielle i jakoś odechciało mi się spać- wzruszyłem ramionami.
- Słodziliście sobie?- spytała z uśmiechem biorąc łyk wody.
Zaśmiałem się, pokręciłem przecząco głową. Popatrzyłem jej w oczy. Po raz pierwszy widzę w nich czysty błękit, a nie mroczną czerń.
- Można powiedzieć, że zerwaliśmy- powiedziałem.
- Dlaczego?
- Nie kochamy się, nie kocham jej tak jak...- przerwałem, uświadamiając sobie, że prawie się wygadałem.
Jeszcze się nawet sam przed sobą nie przyznałem, ale jak chyba niesie mi się to na język, kiedy jestem senny, to już jest coś. Czy przyznałem się do tego, że na zabój zakochałem się w małym rudzielcu?
- Jak kogo?- pytała dalej.
- Nigdy nie widziałem cię bez soczewek, masz piękne oczy- szepnąłem, starając się zmienić temat.
Dziewczyna zeskoczyła z blatu i zaczęła iść w moją stronę. Przystanęła parę kroków ode mnie, uśmiechnęła się i zaczęła bawić, sznurkiem z mojej bluzy. Pociągnęła go mocniej, zmuszając mnie do tego, abym się nachylił do niej.
- Dlaczego zmieniasz temat Niall? Wstydzisz się czegoś? Nie ładnie jest nie odpowiadać na pytania, mi możesz przecież powiedzieć wszystko, nie zapominając o tym, że nadal uważasz mnie za dziwkę- szeptała mi do ucha.
Chciała już ode mnie odejść, kiedy złapałem ją za biodra i przyciągnąłem do siebie. Spojrzałem na nią, w jej wielkie niebieskie oczy.
- Nie uważam, Lucy, nigdy bym tak nie mógł. Po prostu znam Harry'ego, sam bym za nim poleciał do łóżka- powiedziałem, a ona się uśmiechnęła.- Niczego się nie wstydzę i wiem, że tobie mogę powiedzieć wszystko, bo cię kocham.
Dziewczyna wytrzeszczyła na mnie oczy, spodziewałem się tego. Nie mogę oczekiwać,  że rzuci mi się w ramiona, powie mi to samo, pocałujemy się i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
-Powtórz- szepnęła.
Uśmiechnąłem się lekko, widząc w jej oczach ogniki szczęścia. Pierwszy raz od tak długiego czasu, mogłem przypatrywać się jej oczom.
- Kocham cię- szepnąłem.
Widziałem jej dołeczki w policzkach, ukazane dzięki pięknemu uśmiechowi, który rozpromienił wszystko wokół. Zarzuciła mi ręce na szyję i wpiła się w moje wargi. Pogłębiłem pocałunek, podtrzymując ją w pasie. Czułem jak się uśmiecha, a nasze języki odnajdują się i toczą między sobą zawziętą wojnę. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, nasze nosy zaczęły się ze sobą stykać. Uśmiechnąłem się do niej, na co oddała gest.
- Kocham cię- szepnęła i pocałowała mnie krótko w usta.
Czułem jak serce zaczyna mi szybciej bić. Powiedziała to. Czułą do mnie to co ja do niej. A wszystko dzięki, Mattowi. Czy wspominałem, że ten koleś to cudotwórca? Chwyciłem ją za dłoń i poszliśmy na górę, odprowadziłem ją do jej pokoju. Oparła się plecami o drzwi, uśmiechnęła się szeroko. Cmoknąłem ją w usta.
- Kolorowych snów, aniołku- szepnąłem.
- Jeśli będą o tobie to na pewno będą kolorowe- powiedziała.- Dobranoc Niall.
Weszła do środka, zamykając za sobą drzwi, uśmiechałem się do siebie jak głupi. Czemu akurat dzisiaj jej to powiedziałem, dlaczego?
[Lucy Cane]
Czułam jak promienie słońca zaczynają bawić się po moim policzku. Brawo Lucy, zapomniałaś, zasłonić okno. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Leżałam w łóżku, przypominając sobie wydarzenia z kuchni. Na samą myśl, moje zęby zniewoliły dolną wargę.
Usłyszałam dźwięk dzwonka. Westchnęłam i chwyciłam telefon z nocnego stolika. Odblokowałam klawiaturę, pokazując tapetę mnie i Eleanor, razem z Louisem. Lucy jest niegrzeczna i przerwała im randkę. Zaśmiałam się i zaczęłam czytać wiadomość.
"Jeszcze się nie nauczyłaś, że nie można wierzyć w słowa rzucane na wiatr? Biedna, szkoda mi patrzeć na twoje cierpienie, kochanie.
Ross."
Zmarszczyłam brwi, a ten jak zwykle swoje. O co mu chodzi? Mam tylko nadzieję, że nasz pomysł się powiedzie, ale na to musimy trochę poczekać, więc trzeba znosić, te cholerne wiadomości. Wygramoliłam się z łóżka, poszłam pod szybki prysznic, owinięta w ręcznik, związałam włosy w luźnego koka, wyszorowałam zęby. Obrałam na siebie bieliznę, wzorzyste szare leginsy, luźną, szarą koszulkę, szare trampki i szarą narzutkę. Popatrzyłam na Blue, prezentując się, jakby mógł mi doradzić. Pies jedynie zasłonił pysk łapą i zaczął skamląc.
Mina mi zrzedła, ramiona opadły, a uśmiech zszedł z twarzy. Machnęłam ręką na psa, poszłam do łazienki i nałożyłam na twarz odrobinę BBcremu. Westchnęłam, pies zaczął szczekać jak oszalały i kręcić ogonem. Rozumiem, bez makijażu wyglądam jak zombie, bo jeszcze nie odespałam ostatnich pięciu nocy, ale nie musi mi robić, aż takich wyrzutów. Niech nie zapomina, że to ja go karmię.
Pokręciłam głową, schowałam telefon do kieszeni, wyszłam na korytarz. Zbiegłam po schodach, udając się do kuchni, gdzie siedziała już większość moich przyjaciół. Oczywiście, Matt i reszta została, bo wczoraj późno skończyliśmy omawiać sprawę z Rossem. Uśmiechnęłam się do nich. Podeszłam od tyłu do El i mocno ją objęłam.
- Elo, zombie księżniczko- zaśmiał się Tom.
- Już wytrzeźwiałeś?- odpyskowałam.
- Grzeczniej- warknął.
- W snach- powiedziałam patrząc na niego.
- Pamiętasz jak ostatnio się skończyło, jak mi pyskowałaś?- uśmiechnął się łobuzersko.
- Pamiętasz jak się poryczałeś, kiedy nie chciałam iść z tobą do łóżka?
- Byłem naćpany!
- Nie musisz się tym chwalić- wrzasnęłam.
Rick i Jerry zaczęli odciągać ode mnie chłopaka, a Yale i Caro, próbowały mnie uspokoić. Prawda jest taka, że od czasu, kiedy Tom, pierwszy raz mnie zgwałcił, nienawidzimy się, doszczętnie, bym go skopała, ale jako tako, że byliśmy przyjaciółmi, musimy trzymać się razem, niestety...
- Skopię ci ten zgrabny tyłeczek- warknął.
- Spróbuj, a skończysz bez fiuta- krzyknął Louis.
- Nie wtrącaj się- syknęłam.
Najlepiej, żeby z nich żaden się nie udzielał, to nasza zasrana sprawa, chociaż pomysł Lou mi się spodobał.
- Chociaż nie, z chęcią, bym ci ucięła twojego małego kompana- zaśmiałam się, a Tommo przybił mi piątkę.
- Pożałujesz.
- Czekam na to skarbie- mruknęłam, oblizując sobie przy tym wargi.
Chłopak się im wyrwał, podszedł do mnie. Patrzył mi w oczy, a ja w jego widziałam żądzę mordu, czy mogę to tak nazwać, no jasne. Widziałam swoje odbicie w jego tęczówkach. Uśmiechnęłam się na samą myśl, że wyglądam na pewną siebie. Wyminął mnie i wyszedł z domu.
Popatrzyłam na resztę, pokiwali głową z uznaniem. Westchnęłam i  usiadłam obok Liama. Szturchnął mnie w łokieć, a ja usłyszałam dzwonek. Wyjęłam telefon i zaczęłam czytać wiadomość od Matta.
"Jeżeli Ross nas obserwuje, to na pewno połknął haczyk. Jak sądzisz, będzie chciał przekabacić Toma, na swoją stronę?" 
Spojrzałam na Stone'a, który siedział niedaleko mnie. Przegryzłam wargę i poczułam smak krwi w ustach. Wzdrygnęłam się, napiłam wody i zaczęłam mu odpisywać.
"Jeśli jest tak głupi, jak go zapamiętałam, to na pewno od razy zeżarł haczyk, razem z robalem, który był na niego uczepiony"
Wysłałam, a Matt, po chwil, zaczął się śmiać. Uśmiechnęłam się do niego, on uniósł kciuk do góry. Liam, popatrzył na mnie, pokazałam mu wiadomości, chłopak też się zaśmiał i wrócił do jedzenia marchewki. Jedynym sposobem informowania się o przebiegu planu na Rossa, były esemesy. Bo Roisner może nas obserwował, ale na pewno nie sprawdzał naszych telefonów, to by się już dawno wydało.
Całość polegała na tym, że Ross, ma myśleć, że Tom, się z nami pokłócił. Wszystko wiedzący pan świata, miałby wtedy swojego "zakładnika", który mógłby przebywać w naszym towarzystwie i dostarczać mu co nowych informacji.
- A gdzie Niall?- spytałam.
- Nie mówił ci? Wyjechał dzisiaj do Irlandii, trzy dni temu urodził mu się bratanek, w urodziny Els- zaśmiał się Lou.
- Nie przypominajcie mi tej imprezy chyba do dzisiaj, mam po niej kaca- mruknęła Sophia.
Zaśmiałam się cicho, a w sercu czułam ukłucie.  W nocy wyznał mi miłość, a ja głupia mu zawtórowałam, chociaż te słowa, rzadko kiedy wypadały z moich ust. Ostatnio stałam się strasznie wylewna. To się robi obrzydliwe. Mogłam zliczyć na palcach ile razy powiedziałam komuś te słowa, od przyjazdu do Londynu zrobiłam to już trzy razy, a łącznie może z pięć? Źle z tobą Luc. Bardzo źle.
Do kuchni, weszła ciocia Mel, trzymająca za dłoń Joey'a. Udała odruch wymiotny, większość przy stole się zaśmiała. Wyszczerzyłam zęby do podopiecznych, a oni tylko przekrzywili głowy.
- Ty, do samochodu, już- powiedział Frost.
- Jezu, człowieku, żartowałam, nie musisz mnie od razu wywozić- mruknęłam.
- Będzie lekcja jazdy, a nie. Jutro odbierasz prawo jazdy, powołujące się na to ze Stanów, muszę wiedzieć, czy dobrze zrobiłem- jęknął Joe.
Zerwałam się na równe nogi i podeszłam do niego, uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, a on podał mi kluczyki.
- To twój nowy samochód- mruknął- nie roztrzaskaj się. Mel trzymaj kciuki, abyśmy przeżyli- szepnął, pocałował blondynkę w policzek i ruszył w stronę wyjścia.
- Jak mam patrzeć na takie słodzenie, codziennie rano, to specjalnie się postaram, aby wypaść z zakrętu- westchnęłam i poczłapałam za nim.
Wyszłam na zewnątrz, słońce pięknie świeciło i przygrzewało moją twarz, ale wrażenia z temperaturą związane, za dobre nie były. Popatrzyłam za mężczyzną, który kierował się w stronę srebrno-czarnego mini cooper'a.
Pisnęłam, pobiegłam do samochodu, szybko odblokowując drzwi i wsiadając do niego. Zapięłam pasy, patrzyłam się na Frosta, który niepewnie podchodził do pojazdu. Kiedy był w środku, odpaliłam silnik i ruszyłam przed siebie. Usłyszałam pisk, oznajmiający, że Joe jedzie bez pasów.
- Zapnij się, chyba, że chcesz ogłuchnąć- zaśmiałam się.
Zmieniłam bieg na piątkę i przyśpieszyłam wyjeżdżając na autostradę. Musiałam wyładować na czymś złość. Byłam zła na Horana, nie poprawka, ja jestem na niego zła. Czułam dłoń Joey'a na swojej. Spojrzałam na niego, uśmiechnął się lekko, a ja zmieniłam bieg na mniejszy.
- Nie myśl o tym co cię otacza, jeśli lubisz jeździć, myśl tylko o tym- szepnął.
- Jesteś pewny, że mówisz teraz o jeździe?- mruknęłam.
- Ta zasada tyczy się wszystkiego. Rozmawialiśmy z Mel i jeśli przeszkadza ci nasz związek, to może powinniśmy to zakończyć.
- Nie!- wrzasnęłam, ostro hamując.
Usłyszałam za sobą głośny klakson, pokazałam kierowcy za mną środkowy palec i zjechałam na pobocze. Popatrzyłam na mężczyznę, był mocno zdziwiony, albo przestraszony, co przy mnie na jedno wychodzi.
- Słuchaj, może i wydaję się wam naprawdę dziwna, no bo w sumie taka jestem, nie poradzę nic na to- mruknęłam, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.- I jeśli odebraliście coś nie tak, to przepraszam, bardzo chcę żebyście się spotykali, rany jesteście jak moi prawdziwi rodzice. Nigdy nic nie może stanąć na drodze prawdziwej miłości. Chce mieć taki wzór miłości, bo jeszcze nigdy nie miałam z nim do czynienia, a wy jesteście idealni.
- Naprawdę?
- Tak, a teraz wracajmy, bo roztrzaskam tych palantów na drodze- zaśmiałam się.
Mężczyzna odwzajemnił gest i złapał się oparcia. Przewróciłam oczami, odpaliłam silnik i wyjechałam z powrotem na ulicę. Na początku powoli, na co Joey się mocno zdziwił, ale kiedy zobaczyłam, że na drodze jest za spokojnie, od razu przyśpieszyłam. Zmieniłam bieg na szóstkę i jechałam. Omijając sprawnie inne samochody. Czułam się jak w swoim świecie. Wolna. Od dawna się tak nie czułam.
Zaśmiałam się cicho. Ostatnio jak jechałam autostradą, to gliny mnie goniły. Dziwne uczucie. Mogę jechać spokojnie, nie martwiąc się, że zaraz wyląduję na komisariacie, albo, że koło nosa przejdzie mi kupa szmalu. Zajechaliśmy na Oxford Street, kiedy usłyszałam dzwonek. Wzdrygnęłam się lekko, ale po chwili zobaczyłam, że Joey wyciąga swój telefon i przykłada do ucha.
Czuję się jakby coś ze mnie zeszło. Nienawidzę Rossa, za to, że zakłóca mi coś tak niesamowitego. Nienawidzę go za to, że pokazał mi to wszystko, czego nigdy nie powinnam, brać, pić, palić, robić. Nienawidzę go za to, że mnie wykorzystywał. Zatrzymałam się na światłach. Samochód przed mną zahamował, nawet nie uprzedzając. Szybko nadusiłam pedał i ledwo co wyrobiłam. Zatrąbiłam, na tego palanta. Uniósł dwie ręce do góry, przepraszając.
Westchnęłam i po paru minutach z powrotem ruszyłam lekko sunąc po asfalcie. Mijaliśmy ulice, patrząc na niektóre wystawy, mogę powiedzieć, że mieszkają tu cholernie dziani ludzie. Tak mniej więcej tacy jak Melissa i Joey. Podpowiadała mi podświadomość. No właśnie, przecież to drogie auto. Cholernie drogie. Przecież nie mogę go przyjąć. Już i tak dużo dla mnie zrobili. To byłoby za dużo. Dużo, za dużo.
Zaparkowałam przed fontanną. Wysiadłam, a Joe stał już przy mnie. Uśmiechnęłam się niepewnie i oddałam mu kluczyki.
- Auto jest świetne, ale nie mogę go przyjąć- powiedziałam.
- Dlaczego?- zdziwił się.
- No bo jest drogie- wytrzeszczyłam oczy.
- Co? Przestań. Może i kosztowało trochę, ale jak mamy ci dawać na taksówkę, codziennie po parę razy, albo wozić, to w końcu wyszłoby drożej. Poza tym widziałem jak jezdzisz, lubisz to, a pojutrze dostaniesz prawo jazdy, nie chcesz go wykorzystać?- no nie powiecie, że nie mówi sensownie.
Ja chce to auto. Ono jest cudowne. Jedyne w swoim rodzaju. No i zakochałam się w nim. Jesteś pewna, ze mówisz o samochodzie, Lucy?  Podświadomość mnie dzisiaj wykończy. Uczepiła się czy jak? A no tak, tak na pewno o SAMOCHODZIE. Prawda? Uśmiechnęłam się do Frosta, a on oddał mi klucze. Przytuliłam go.
Chyba się zdziwił. Mówiłam, że zrobiłam się cholernie wylewna? Co ze mną nie tak? Na łeb mi padło? Czy może już zwariowałam? Poczułam jego ramiona, wokół swojej tali. Oho, faza pierwsza- szok- za nami. Poszliśmy w stronę domu.
- Chciałem zrobić Mel niespodziankę- zaczął.
- Jaką?- Popatrzyłam zainteresowana na niego. No bo, jaką można zrobić jej niespodziankę, ma wszystko.
Mężczyzna wyjął z kieszeni granatowe pudełeczko. Zachłysnęłam się powietrzem. Tak w ogóle się da? Popatrzyłam na niego z wytrzeszczonymi oczami. Nie mogłam ukryć zdziwienia. No nie mogłam. No bo jeszcze niedawno byli, parą przyjaciół, którzy razem pracują, a teraz on pokazywał mi pierścionek zaręczynowy. Swoją drogą, jest piękny! Niall mógłby mi taki dać.
ZARAZ!
CO?
WRÓĆ!
TY WCALE TAK NIE POMYŚLAŁAŚ.
Ha! Mówiłam. Znowu ta durna podświadomość. To zbieg okoliczności, jestem zmęczona, to myślę o głupotach. To sensowne prawda? Jestem zmęczona muszę iść spać.
- No, Joey, ja jestem zaskoczona, a co dopiero ona. Kiedy chciałbyś się jej oświadczyć?
- W najbliższą niedzielę, chcę żebyśmy wszyscy zjedli taką uroczystą kolację- szepnął.
- Niall'a nie będzie- mruknęłam.
- Co? Jak to go nie będzie?- warknął.
- No, bo pojechał do rodziny, chyba, pamiętasz?- uśmiechnęłam się lekko.
- Przecież w poniedziałek zaczynają się zdjęcia do teledysku!- wrzasnął i z hukiem wszedł do domu.
Szybko pobiegłam za nim, złapałam za dłoń, z której wyrwałam pudełeczko i schowałam do kieszeni, akurat w momencie, kiedy do holu weszła Melissa. Odetchnęłam i poszłam do salonu.
Sophia i Liam siedzieli na sofie, a naprzeciwko nich w telewizorze leciała jakaś durna komedia romantyczna. Opadłam na fotel, zaczęłam przyglądać się parze. Uśmiechnęli się do mnie, przewróciłam oczami, wstałam, rozłożyłam ramiona i zaczęłam iść do pokoju.
- Wszędzie słodziaki. Wszędzie- krzyknęłam, a za mną rozniósł się śmiech Smith i Payne'a.
Zaczęłam iść po schodach, a w ich połowie, zobaczyłam Danielle i Matta. No właśnie o to mi chodzi! Pociągnęłam bruneta za kołnierz. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Mam cichą nadzieję, że nikt nie bzyka się w moim pokoju- warknęłam.
- Caro i Rick, tam wchodzili- mruknął.
- Po jakiego... Zaraz, a czemu razem?- zdziwiłam się.
- Bo Rick się w niej kocha?- zaśmiał się głupio.
- To wiem, a ona, co?
- Ona w nim też.
- A ty nie za mądry, czasem jesteś? Cześć Dan- odpyskowałam i pobiegłam dalej po schodach. Poczułam jego dłoń na swoim tyłku.- Następnym razem dostaniesz w pysk- warknęłam.
- Zgadzam się z Lucy- zaśmiała się Lani.
Otworzyłam drzwi od pokoju, a w nim nikogo nie było. Pustki. Na podłodze walały się jedynie pare moich szkiców. Zmarszczyłam brwi i wyszłam na korytarz.
- Widzisz nawet Danielle mnie popiera, a ty mnie wyrolowałeś- krzyknęłam.
- A jakżeby inaczej?-zaczął się śmiać.
- A idź do pana...
- Młoda panno!
- Idź do pana Boga, młody człowieku, znajdź drogę do światłości!- krzyknęłam.- To ja może schowam sie w swoim pokoju. Pa.
Zamknęłam się na klucz, oparłam się o drzwi i zaczęłam cicho chichotać. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać szkice. Księżniczka, księżniczka z księciem, biały rumak, zamek, księżniczka i siedem krasnoludków. Czy w jakiejkolwiek bajce, było, że książę przyjeżdża, wyznaje ci miłość, a potem po prostu znika, robi takie puf.
No, bo za cholerę nie mogę sobie takiej przypomnieć. A jeśli takiej nie ma to napiszę taką bajkę dla dziewczynek, niech wiedzą, że czasami książę może okazać się świnią!
Spokojnie Lucy, przecież to nic takiego. Powtarzałam sobie. Nie dasz rady spokojnie, bo go kochasz, idiotko! Czy jest gdzieś wyłącznik od tego głosiku w głowie?! Daj mi spokój chociaż na godzinę!
Usłyszałam pukanie do drzwi. Podniosłam się z łóżka, od kluczyłam drzwi, otworzyłam drzwi, za którymi stał Joey. Wszedł do pokoju, a ja za nim zamknęłam. Podałam mu pierścionek.
- Joe, mam pytanie. Czy to nie za szybko, może wy macie na swoim punkcie jakąś obsesję, czy coś? Może opowiedz mi waszą historię?- spytałam.
- Znam ją od czasu studiów, ja studiowałem prawo, ona historię sztuki na wydziale sztuk pięknych. Przeżyłaś swoją miłość od pierwszego wejrzenia, kiedyś co? Ja też ją przeżyłem, tyle, że bez wzajemności. Postanowiłem się z nią zaprzyjaźnić, sądząc, że jak poznam jej charakter, to może chociaż nie przypadnie mi do gustu, ale było na odwrót, z każdą nową wiadomością o niej kochałem ją coraz bardziej, nie mogłem o niej zapomnieć, myślałem o niej o w dzień i w nocy. Motywowała mnie do tego, aby udało mi się skończyć studia, zaczęliśmy razem pracować, a ja nigdy nie przyznałem się jej do swoich uczuć, byłem nieśmiałym chłopakiem. Ona w końcu poznała swojego męża, wyszła za niego, a ja byłem drużbą na ich ślubie, wiesz jak to bolało? Pocieszałem ją kiedy on od niej odszedł i zażądał rozwodu, wspierałem Liam'a na castingach dla niej, bo wiedziałem, że w ten sposób jej zaimponuję, potem zaczęliśmy pracować jako ich menadżerowie. Każda chwila z nią napawała mnie szczęściem, codziennie rano wstawałem z myślą o tym, że znowu spojrzę jej w oczy, zobaczę jej uśmiech, usłyszę jej głos. Dzięki chłopakom i radom Liam'a stawałem się coraz bardziej odważniejszy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nie traktowała mnie tak jak parę lat temu, traktowała mnie zupełnie inaczej. W końcu się odważyłem i wydarzyło się coś na co czekałem tak długo. Pokochała mnie, tak bardzo jak ja, ją. Wiesz jest to w sumie twoja zasługa, widziała jak bardzo staram się jej pomóc w sprawie adopcji. Nie mam obsesji na jej punkcie, ja po prostu się w niej cholernie zakochałem- skończył swój monolog, a ja patrzyłam się w niego jak w szafir, diament, szmaragd, czy coś jeszcze bardziej wartościowego.
- Okej, czemu wszyscy wokół mnie są tak cholernie słodcy?- spytałam.
Mężczyzna zaśmiał się, poczochrał mi włosy i wyszedł. Pytałam serio...
Chwyciłam ołówek, szkicownik i zaczęłam po raz kolejny rysować księżniczkę...
_________________________________
Po pierwsze, tak wiem, zawaliłam... 
Po drugie, chyba trochę nasłodziłam... 
I pod ostatnim rozdziałem, mój brat bawił się bloggerem, więc usunął jeden komentarz Mrs. Agacia, bardzo przepraszam za to. Więc dedykuję ten rozdział tobie :)
Jeśli chcecie mi zadać jakieś pytania to zapraszam na ASK.
Piszcie co sądzicie :D
Połapaliście się w planie Matta i spółki? :D 
Ach ten Horan, co on nawyrabiał, chyba Lucy będzie zła. 
Mam pytanie. W następnym rozdziale, między Lucy, a Horanem, ma wszystko iść w stronę cukierkowej miłości, czy może niech się chłopak trochę pomęczy? 
I Joey? Co sądzicie o ich historii miłosnej? :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Taka prosta zasada. 
A teraz. Bez żadnego j eśli pod tym rozdziałem będzie jedenaście komentarzy, dodaję rozdział nawet jeszcze dziś, a jeśli nie dobijecie, to nowego rozdziału już nie będzie.
Przepraszam, ale zbliża się rok szkolny i muszę wiedzieć czy warto mi pisaći czy mam dla kogo :)
AJ LOF JU GAJS <3 

~Evil Queen. 


28 komentarzy:

  1. Nie zawaliłaś! rozdział jest awwww <3
    Wyznali sobie miłość ^^
    Nasłodziłaś ale ja lubię jak jest słodko :D
    Hmm..no jeśli nie masz dosyć moich pytań to z chęcią jeszcze kilka zadam xD
    Dobry plan mają, oby się powiódł :) Zaskoczyłaś mnie tym, serio myślałam,że się posprzeczali no bo w końcu on jej takie świństwo zrobił, ciekawe jak to się potoczy dalej.
    Niech się chłopaczek trochę pomęczy, no bo jak on tak mógł bez słowa wyjechać? :/
    Dodaj dziś! : o dla mnie, dla Liasia xD (wiem słabo przekonujące ale warto próbować hah)
    Życzę weny i powodzenia w dalszym pisaniu, miejmy nadzieję, że szkoła nie będzie sprawiać problemu :D
    ~Liaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam dość twoich pytań <3
      O to mi chodziło Li :D
      Przepraszam, dodałam dzisiaj, mam nadzieję, że mi wybaczysz :*
      ~Evil Queen.

      Usuń
  2. Zajebisty, już się nie mogę doczekać kolejnego. Weny życzę i buziaczki :****
    --------Vexy<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa <3
      Wena na pewno się przyda :)
      ~Evil Queen.

      Usuń
  3. Cudowny rozdział :D proszę pisz dalej bo masz do tego talent :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski, super, a w następnym Horan ma się 'pomęczyć', bo ten rozdział był słodki, jak dla mnie o wiele za słodki!

    http://turn-back-time-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Też sądzę, że przesadziłam! :D
      ~Evil Queen.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. o jejku:(
    oby bylp 11 komenatrzy bo ja sie chyba poplacze ja orzestaniesz pisac,masz swietna fabule i genialne pomysly:(
    kocham cie xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, aż mi się miło zrobiło na serduszku.
      Ja ciebie też <3
      ~Evil Queen.

      Usuń
  7. rozdział jest genialny *.*
    masz talent dziewczyno ;)
    czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa <3
      Kolejny już się pojawił :)
      ~Evil Queen.

      Usuń
  8. Nic tu nie zawaliłaś ! Rozdział jest super !
    A co do Horana to niech się chłopak 'pomęczy' :D
    Czekam na następny :*
    Weny życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horan się na pewno trochę pomęczy. Niech sobie chłopak czymś rączki ubrudzi :D
      Dziękuję za miłe słowa <3
      ~Evil Queen.

      Usuń
  9. Rozdział super!
    I zgadzam się,niech się Horan pomęczy :D
    Nie ma tak łatwo :)
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny już się pojawił :)
      Dziękuję <3
      ~Evil Queen.

      Usuń
  10. Pisz dalej błagam!
    W następnym rozdziale niech będzie cukierkowo :), ale w jeszcze następnym niech się coś wydarzy. Np. porwanie!
    Mam nadzieję, że będzie tych jedenaście komentarzy, bo nie chcę, żebyś przestawała pisać!
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co da się zrobić, osobiście porwania nie planuję :D
      Dziękuję za miłe słowa <3
      ~Evil Queen.

      Usuń
  11. Blog extra!!!!
    A w następnym niech Niall się pomęczy, a Mel i Joe niech się uda
    Czekam na next, i pisz dalej!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa <3
      Kolejny rozdział już się pojawił :)
      ~Evil Queen.

      Usuń
  12. Świetny, pisz dalej, nie usuwaj! <33 i dawaj szybko nexta <3 Ps. Niech Niall się trochę potrudzi xd ale oczywiście nie za dużo + no i żeby byli razem *-* yhh dawaj nexta <333 ~N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Dokładnie tak to planuje :D
      Kolejny już się pojawił :)
      ~Evil Queen.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że się trochę spóźniłam z nowym rozdziałem, patrzę a tu już 13!
    Woaw woaw, już jest nowy rozdział a dopiero skończyłam ten.
    Zacofana jestem, jak nic xD
    Lucy aż rzygała tęczom :D
    Ale dobrze, że rozdział był tak słodki, lubię takie.
    Oczywiście od czasu do czasu, nie takie typu: rozdział 1: randka, rozdział 2: pocałunek, rozdział 3: nadal się całują, zassali sobie usta, będą musieli zrobić przez to operację plastyczną! Itp, itd.
    Genialny rozdział, na serio, nie będę się rozpisywać, bo już aż mnie ciągnie do nexta, następny komentarz będzie dłuższy :)
    xx
    /Klaudia Kamińska (Piszę, żebyś nie myślała, ze straciłaś czytelniczkę :) )

    OdpowiedzUsuń
  15. To było słodkie jak wyznali sobie miłość. Niegrzeczny Blue. Podświadomość ją wykończy. Wszędzie słodziaki. SWET Fajna historia. <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń